Livigno – Springshred 2016

Na tegoroczny wiosenny shred obraliśmy nieco inny kierunek niż dotychczas, i udaliśmy się do kraju pizzy, makaronu i słońca. Jak to Polaczki, aby zbytnio nie przepłacać, wraz z połową Polski wylądowaliśmy tam w terminie corocznego Free Ski. Livigno ma to do siebie, że oprócz dwóch totalnie różnych miejscówek do jazdy czyli Carosello 3000 i Mottolino jest także strefą duty free (jakby ktoś nie wiedział), w związku z czym oprócz samej jazdy trzeba się też przygotować psychicznie na ogromną dawkę melanżu. Niektórzy sobie z tym ewidentnie nie radzą, stąd też podczas porannych powrotów na chatę można napotkać wzdłuż głównego deptaka sporą liczbę ludków, które za wszelką cenę chcą spać pod gołym niebem, lub naćpanych do granic możliwości agentów gonionych przez wyimaginowane potwory (w tym miejscu pragniemy pozdrowić kierowcę jednego z największych przewoźników w Polsce). Plus z wyjazdu w tym terminie to przede wszystkim, cała masa napotykanych co krok, dawno nie widzianych mordek z różnych zakątków naszego cudownego kraju.

Tyle o melanżach. Pierwszy tydzień w Livigno uraczył nas sporą dawką słońca i slash’u. Park na Mottolino nie rozczarował, strefa jibb’owa była podzielona na 3 części – przeszkody zaczynały się od samego wjazdu przez bramki i ciągnęły z małymi przerwami praktycznie do dolnej stacji wyciągu. Niezależnie od stopnia zaawansowania każdy miał tam eldorado. W sumie wszystkich przeszkód było ok 30. Skokoluby oczywiście też miały masę zabawy. Linie hop robiły wrażenie, było na co popatrzeć, tym bardziej, że na spring’a zjechali się najlepsi riderzy z Polski.

IMG_0422

 

liv100

IMG_1093

IMG_1187

IMG_0357_Fotor

IMG_0447

IMG_0528

IMG_1012

Na Carosello park był zdecydowanie mniejszy, ale miał parę groźnych przeszkód jak rainbow mostek, na którym chłopaki sadzili mocne triczki podczas The Beach Party Rail Style. Evencik zdominowali nasi krajanie i tak oto: trzecie miejsce zajął Kamil Knop, drugie Sebastian Żuchowski, a całe zawody wygrał Piotr Tokarczyk. Atmosfera na Beach Parku też była gorąca, jak to na plaży.  Oprócz górnego parku, na Carosello znajdowała się też poducha, ale szczerze mówiąc ani razu nie widzieliśmy jej odpalonej, oraz boardercross ze śmiesznymi przeszkodami z gumy piankowej.

hsn

IMG_0227_Fotor

IMG_0280_Fotor

IMG_0286_Fotor

IMG_0290

I na tym właściwie nasza relacja powinna się skończyć, ale racząc się tanimi, wysokoprocentowymi napojami nie ogarnęliśmy po tygodniu powrotu na chatę, i zostaliśmy na drugi turnus…

Drugi tydzień przywitał nas deszczem, zimnem i mrokiem. Nie zrażeni tym faktem, przeczekaliśmy anomalia pogodowe i doczekaliśmy się…70 cm świeżego śniegu (tak, w kwietniu). Jako, że kolejny dzień po srogim opadzie okazał się słoneczny, trzeba było to na maxa wykorzystać. Parki i tak były zamknięte, więc cały dzień większość uskuteczniała jazdę w puchu na Carosello3000 – żyć nie umierać.

liv23

IMG_0397

liv10

Przez mocne opady, parki stały praktycznie przez dwa dni nieodkopane. Na Carosselo3000 pościągano większość przeszkód by przygotować tor na imprezę The Guardian Ring (odpowiednik banked slalom). Na Mottolino okrojono strefę jibb’ową, szczególnie w dolnej części i także pościągano część przeszkód.

Podsumowując, przeżyliśmy zajawkowe dwa tygodnie, racząc się słońcem, dobrym śniegowym warunem, dobrze przygotowanymi parkami i mocnym alkoholem. Chętnie odwiedzimy Livigno znowu, także See You!

Foto by Mońka.